Komendantowi wadowickiej PSP, st. bryg. Pawłowi Kwarciakowi, bardzo zależy na tym, by nieszczęśliwe i dramatyczne zdarzenia, jakim są niewątpliwie pożary, były zjawiskami jak najrzadszymi, a jeśli już do nich dochodzi, to żeby ich tragiczne skutki, ograniczyć do minimum. Dlatego każdego roku, dwa zastępy zawodowych strażaków Państwowej Straży Pożarnej z Wadowic przyjeżdżają do Choczni, by na jedynym w okolicy składowisku odpadów komunalnych, zarządzanych przez PK EKO, przetestować procedury akcji ratunkowo-gaśniczej nie w teorii, ale w praktyce.

Uruchomiono zatem syreny alarmowe, a wszyscy pracownicy, także biurowi, w najkrótszym możliwie czasie, mieli się ze swoich miejsc pracy ewakuować do strefy bezpiecznej. W tym czasie przeszkolona grupa pracowników hali, rozwinęła węże i uruchomiła hydranty z wodą, gasząc silnym strumieniem przygotowane na ćwiczenia zarzewie pożaru. Całej akcji bacznie przyglądał się dowodzący ćwiczeniami kpt. Łukasz Stopa.  Odnotowano również w protokole czas ewakuacji załogi EKO, a także policzono zebranych na placu pracowników, weryfikując ich liczbę z ilością odnotowaną na listach obecności, w chwili podjęcia obowiązków tego dnia. Nie brakowało nikogo, zatem można było i tej części zaplanowanych ćwiczeń, wystawić pozytywną ocenę.

Ćwiczenia w EKO Chocznia były też znakomitą okazją do prezentacji samodzielnie wykonanej linii ppoż. składającej się z dwóch stanowisk z armatkami wodnymi, ustawionymi na solidnych „ambonach”. Obrotowe i wydajne armatki mogą gasić pożar strumieniem wody pod bardzo wysokim ciśnieniem lub w razie potrzeby, podać również pianę gaśniczą. Zawodowcy z PSP z zaciekawieniem oglądali nasze armatki „w akcji”, a na koniec odwiedzili „maszynownię”, czyli miejsce w którym zainstalowane jest „serce” tej instalacji – wydajna, spalinowa pompa i moduł sterujący całym systemem ppoż.

Mamy nadzieję, że dowodzący ćwiczeniami wystawią EKO pozytywną ocenę w przedmiocie przygotowania i przeprowadzenia szybkiej ewakuacji, a także podstawowego przeszkolenia pracowników przedsiębiorstwa na wypadek pożaru na instalacji. Mamy nadzieję, że kolejna wizyta strażaków PSP Wadowice, będzie również mieć charakter ćwiczeń i sprawdzianu przygotowania załogi na wypadek pożaru.

      

      

      

      

 


 

Dziewięcioro wadowickich rajców, a cała rada to osób dwadzieścia jeden, uznało że warto czasem to, o czym dyskutuje się na sesjach i komisjach rady, zobaczyć „na żywo” – i tak w czwartkowe południe, przez bramę wjazdową na teren Przedsiębiorstwa Komunalnego EKO w Choczni, w żółtych, odblaskowych kamizelkach, zgodnie z zaleceniami BHP, weszli radni – Maria Zadora, Dorota Balak,  Ireneusz Chrapla, Andrzej Hałat, Stanisław Jasiński, Krzysztof Książek, Franciszek Lempart, Marek Moskała i Jan Poradzisz. Przewodnikiem po choczniańskim składowisku był jego kierownik Krzysztof Botko. Nie mogło zabraknąć tych, którzy wadowickich rajców do Choczni zaprosili, czyli prezesów spółki EKO – Tadeusza Filipiaka i Pawła Guguły.

Nasi Goście interesowali się wszystkim, zadawali mnóstwo pytań, na które kierujący na co dzień instalacją starali się wyczerpująco odpowiadać. Radni przebyli drogę, jaką przebywa dowożony z rejonu zbiórki worek z odpadami – a zatem najpierw skrupulatne ważenie pod czujnym okiem kamer, potem dostarczenie dokumentu potwierdzającego asortyment dostarczony na składowisko. A później już hala i sortowanie. Cała „9”, przy chwilowo unieruchomionej taśmie, wdrapała się po schodkach do kabiny sortowniczej, by na własne oczy zobaczyć niełatwą i żmudną pracę sortujących wytworzone w gospodarstwach domowych odpady. Panowie radni dopytywali o procesy zachodzące w komposterach, interesowali się nowymi stanowiskami z armatkami wodnymi na wypadek pożaru na placu składowania odpadów, a panie dopytywały o nagromadzone opony i „przyszłość” odpadów z instalacji wyjeżdżających. Nasi Goście mieli też okazję zobaczyć „w akcji” trzy armatki do walki z odorem, ustawione na koronie wału kwatery nr 2. Radnych, bez wyjątku, interesował czas, jaki pozostaje instalacji w Choczni, na bezpieczne i zgodne z pozwoleniem, składowanie odpadów z samych Wadowic i gmin ościennych.

Sporym zainteresowanie wzbudziła też przebudowa zaplecza administracyjno-socjalno-warsztatowego, z dwoma stanowiskami do bieżących napraw prawie trzydziestu pojazdów, będących w codziennym użytkowaniu obu firm, PUK EMPOL i PK EKO. Wiele specjalistycznych maszyn pracuje tu nieprzerwanie od godz. 6 rano do 22 w nocy – mechanicy zatem na brak zajęcia nie narzekają, więc niech i warunki dla swojej niełatwej pracy mają właściwe. Goście mieli okazję zobaczyć „w akcji” najnowszy nabytek spółki EKO – nowy chwytak firmy LIEBHERR, bez którego instalacja się nie obejdzie. Bacznej uwadze miejskich rajców nie uszła, także zakupiona w tym roku,  zwrotna i szybka ładowarka CATERPILLAR 906, którą podczas wizyty samorządowców, „powoziła”…..kobieta! Pani Kamila radzi sobie na specjalistycznym sprzęcie nie gorzej od swoich doświadczonych kolegów i stanowi dla nich solidne wsparcie w grafiku robót na hali i placu składowania.

Prawie dwugodzinna wizyta skończyła się aromatyczną kawą i dyskusją nad przyszłością instalacji w Choczni – PUK EMPOL i PK EKO, to dwaj najwięksi pracodawcy w miejscowości. Zatrudnienie w obu firmach znajduje ponad 100 osób! W interesie zatem i samorządu, i osób zarządzających przedsiębiorstwami jest troska i staranie, by firmy rozwijały się, stawiając na nowe technologie wychodzące naprzeciw coraz to nowym wyzwaniom współczesnych czasów.

   

   

   

   

   

   

   

 

 

 


 

Popularnym, szczególnie wśród starszego pokolenia, jest powiedzenie, iż „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. W połowie sierpnia ub. roku na placu magazynowym pojawił się ogień. Jego źródłem był niewielkich rozmiarów akumulator (odpad niebezpieczny!) wrzucony nieopatrznie przez kogoś do żółtego worka. Z niewielkiego zarzewia ognia, płomienie w błyskawicznym tempie zajęły jedną z kwater na placu magazynowania. W przeciągu kilku minut na terenie zakładu pojawiły się samochody gaśnicze PSP w Wadowicach i dysponowane przez dowodzącego akcją, zastępy ratowników z okolicznych jednostek OSP. Mimo, że ogień zajął stosunkowo niewielką powierzchnię i ilość magazynowanego odpadu, ostatni zastęp strażaków opuścił instalację w Choczni nad ranem, dnia następnego.

Ryzyko pożaru na składowiskach odpadów jest największym zagrożeniem i zdarzeniem najbardziej niebezpiecznym i niepożądanym, niemniej całkowicie wykluczyć się takiego zdarzenia nie da. Dlatego we współpracy ze strażakami PSP w Wadowicach i specjalistami ppoż. w naszym przedsiębiorstwie, niemal z dnia na dzień przystąpiliśmy do opracowania zasad działania, które ryzyko ognia na instalacji ograniczą do minimum. Jeszcze w tym tygodniu rozpoczną się próby zbudowanej własnymi siłami nowej linii gaśniczej, na którą składają się dwie obrotowe (360°) armatki wodno- pianowe o zasięgu od 30 do 75 m. wysokiej wydajności i mocy, posadowione na dwóch podestach. Armatki są zasilane strumieniem wody, którą podaje wysokowydajna spalinowa pompa. Koszt budowy tego przedsięwzięcia to kwota ponad 100 tys. zł. Przeszkoleni pracownicy, na wypadek wystąpienia zagrożenia pożarowego, będą mogli w kilkanaście sekund po lokalizacji ognia, uruchomić oba działka i podać wodę pod wysokim ciśnieniem w miejsce, gdzie zauważono płomienie. Czas od wykrycia pożaru do chwili przyjazdu jednostki ratowniczej ma zasadnicze znaczenie – jeśli potrafimy zadziałać szybko i skutecznie, to istnieje spora szansa na ugaszenie zarzewia ognia do momentu pojawienia się pierwszych zastępów gaśniczych, a to musi potrwać co najmniej kilka minut, które dla nas są niczym wieczność. Oby nowe armatki nie musiały być nigdy wykorzystane do gaszenia ognia. Jeśli jednak taka sytuacja się wydarzy, jesteśmy z pewnością przygotowani na błyskawiczną reakcję i stłumienie ognia jeszcze w zarodku.

     

     

   

   

 


Przedsiębiorstwo Komunalne EKO jest firmą młodą, wszak niewiele ponad ćwierć wieku obecności na lokalnym rynku, na kolana może nie rzuca, ale trwały ślad na wadowickiej ziemi zostawia. Na dziś w spółce znajduje zatrudnienie ponad 50 osób – to mieszkańcy Choczni, ale i okolicznych miejscowości. Praca przy sortowaniu odpadów, ich magazynowaniu, przyjmowaniu transportów, wyładunku i załadunku tego wszystkiego, co wytwarzają mieszkańcy Wadowic i kilkudziesięciu miejscowości wokół papieskiego miasta, ale też gmin okolicznych, do łatwych i lekkich, z pewnością nie należy….a zatem każdemu, kto z EKO odchodzi na emeryturę należy się ogromny szacunek.

Wczoraj z teczką dokumentów do siedziby ZUS-u pojechał p. Wojciech Wawrzonek i p. Dorota Dzius. Pan Wojciech dla PK EKO oddał ze swoich 65 lat, ponad 20! Zaś p. Dorota Dzius, zrywając się każdego dnia już po czwartej rano (bo trzeba do Choczni dojechać) była z nami bez mała dekadę. We wtorek spotkali się z kierownictwem spółki i tymi, z którymi tyle lat, każdego dnia przekraczali bramy przedsiębiorstwa. Znakomite ciasta i kawa najpierw towarzyszyły spotkaniu naszych seniorów z załogą w sali socjalnej, a chwilę później w biurze zarządu spółki…i znów wyborne łakocie – dzieło p. Doroty i ….łzy, bo coś się skończyło! Oboje Państwo nie wyszli z biurowca EKO jedynie z „papierami” do ZUS-u. Koleżanki i koledzy postarali się, by to pożegnanie pozostało w pamięci naszych drogich seniorów. Były zmyślne i zabawne upominki – koszulki i leżaki „dla emeryta”, specjalna „skrzynka z narzędziami” dla p. Wojciecha, kuchenny robot dla p. Doroty i wdzięczność za solidną, uczciwą i rzetelną pracę w niełatwych warunkach.

Pani Doroto, Panie Wojciechu, jeszcze raz dziękujemy za Waszą pracę, za uśmiech, za każde dobre słowo i za to…..że byliście w EKO i z EKO na dobre i na złe!

                  

                  

         

 



W zakładce „PRZETARGI” opublikowaliśmy zapytanie ofertowe skierowane do przedsiębiorców zainteresowanych udziałem w negocjacjach dotyczących robót budowlanych, polegających na podniesieniu obwałowania kwatery nr II na naszym składowisku odpadów w Choczni. Zainteresowanych zachęcamy do zapoznania się  z naszą ofertą. W razie pytań prosimy o telefoniczny kontakt z p. dyr. Leszkiem Ratajem, kont. tel. 33 873 06 82 wew. 14